Czy osoba ubezwłasnowolniona może głosować – prawa wyborcze

Najpierw trzeba uporządkować stan prawny, potem przełożyć go na praktykę w firmach i instytucjach, a na końcu omówić ryzyka odpowiedzialności. W przypadku praw wyborczych osób ubezwłasnowolnionych to nie jest akademicka dyskusja – dotyka domów opieki, szpitali, organizacji pozarządowych i biznesu świadczącego usługi opiekuńcze. Od kilku lat osoby ubezwłasnowolnione w Polsce mają formalne prawo głosu, ale praktyka w terenie wciąż bywa „w starym trybie”. Warto więc jasno odpowiedzieć, kto może głosować, czego nie wolno robić opiekunom i personelowi oraz jak zorganizować proces, żeby nie narazić się na zarzuty naruszenia praw wyborczych lub wywierania niedozwolonej presji.

Aktualny stan prawny – czy osoba ubezwłasnowolniona może głosować?

Na dziś odpowiedź brzmi: tak, osoba ubezwłasnowolniona – zarówno całkowicie, jak i częściowo – ma prawo głosować w wyborach. Dotyczy to wyborów do Sejmu, Senatu, na Prezydenta RP, do Parlamentu Europejskiego oraz wyborów samorządowych.

Do 2018 roku polskie prawo automatycznie pozbawiało praw wyborczych osoby ubezwłasnowolnione. Zmienił to wyrok Trybunału Konstytucyjnego (sygn. K 9/17) oraz nowelizacja Kodeksu wyborczego. Z przepisów usunięto łączenie ubezwłasnowolnienia z utratą czynnego prawa wyborczego. Od tego momentu wpis o ubezwłasnowolnieniu w rejestrze nie jest już podstawą wykreślenia z listy wyborców.

Co ważne, prawo głosu przysługuje osobie ubezwłasnowolnionej bez względu na ocenę jej stopnia świadomości czy samodzielności w dniu wyborów. Komisja wyborcza ani personel placówki nie oceniają, czy dana osoba „rozumie politykę” lub „rozumie, na kogo głosuje”. Wystarczy posiadanie obywatelstwa polskiego i osiągnięcie odpowiedniego wieku (18 lat).

Ubezwłasnowolnienie nie odbiera prawa głosu. Opiekun prawny ani kurator nie mogą „zablokować” udziału podopiecznego w wyborach.

Odrębna kwestia to sposób oddania głosu: osoba ubezwłasnowolniona może korzystać z tych samych ułatwień co inni wyborcy z niepełnosprawnościami – głosowanie korespondencyjne (jeśli jest dostępne w danym typie wyborów), pełnomocnik do głosowania, mobilne urny w DPS czy szpitalach.

Skąd się wziął problem – krótka historia przepisów

Przez lata polskie prawo wyborcze zakładało automatyczne powiązanie ubezwłasnowolnienia z wyłączeniem z życia publicznego. W praktyce sąd cywilny, orzekając ubezwłasnowolnienie, pośrednio decydował też o utracie praw wyborczych, choć formalnie nie było to przedmiotem wyroku. Ustawodawca założył, że osoba, która nie może samodzielnie prowadzić spraw życia codziennego, nie powinna uczestniczyć w decyzjach publicznych.

To rozwiązanie zaczęło zderzać się z prawem międzynarodowym, zwłaszcza z Konwencją ONZ o prawach osób z niepełnosprawnościami. Konwencja promuje podejście, w którym zamiast zastępować decyzje danej osoby, powinno się ją wspierać w samodzielnym decydowaniu, na ile to możliwe. Automatyczne odbieranie praw wyborczych uznano za formę dyskryminacji.

Trybunał Konstytucyjny w 2018 roku stwierdził, że powiązanie ubezwłasnowolnienia z utratą prawa głosu idzie za daleko. Państwo nie może z góry wyłączać całej grupy obywateli tylko dlatego, że w innych dziedzinach ich decyzje są kontrolowane lub zastępowane przez opiekuna. Po wyroku konieczna była zmiana przepisów, którą przeprowadzono stosunkowo szybko.

Problem polega na tym, że praktyka w wielu miejscach nadal jest „sprzed wyroku”. W domach pomocy społecznej, szpitalach psychiatrycznych czy prywatnych domach opieki zdarzają się sytuacje, w których personel albo rodzina zakładają z góry, że osoba ubezwłasnowolniona „nie ma prawa głosować”. Z perspektywy prawa to błąd, który może prowadzić do realnych zarzutów.

Konsekwencje dla firm i instytucji opiekuńczych

Dla typowej firmy handlowej czy produkcyjnej temat praw wyborczych osób ubezwłasnowolnionych pojawi się rzadko. Ale w biznesach związanych z opieką, ochroną zdrowia czy wsparciem społecznym staje się tematem bardzo konkretnym: kto i jak ma umożliwić głosowanie osobom przebywającym w placówce.

Organizacja głosowania w DPS, ZOL, szpitalu i prywatnych domach opieki

W placówkach stacjonarnych (publicznych i prywatnych) częstym rozwiązaniem są obwody głosowania tworzone w zakładach zamkniętych – domach pomocy społecznej, zakładach opiekuńczo-leczniczych, szpitalach itp. Na wniosek kierownika placówki tworzy się komisję obwodową, która przyjeżdża z urną i kartami do głosowania.

W takiej sytuacji obowiązki biznesu lub instytucji są dość klarowne:

  • zgłoszenie do gminy liczby mieszkańców/pacjentów uprawnionych do głosowania,
  • zapewnienie lokalu/obszaru do pracy komisji i warunków zachowania tajności głosowania,
  • nieingerowanie w to, kto faktycznie skorzysta z prawa głosu – brak „odsiewania” osób ubezwłasnowolnionych,
  • umożliwienie kontaktu z rodziną lub opiekunem prawnym, ale bez przerzucania na nich decyzji, czy podopieczny „może” głosować.

W przypadku prywatnych domów opieki pojawia się czasem pokusa, by „dla świętego spokoju” ograniczyć udział części mieszkańców w głosowaniu – np. tych z głębszym otępieniem. Z prawnego punktu widzenia takie podejście jest ryzykowne. To, że ktoś ma problemy z pamięcią, nie oznacza automatycznie, że traci prawo głosu. Ograniczenie udziału w wyborach wyłącznie z powodu stanu zdrowia może zostać odczytane jako dyskryminacja.

Osobny problem to tzw. pomoc w głosowaniu. Dopuszczalne jest wsparcie techniczne – przeczytanie treści karty osobie niedowidzącej, doprowadzenie do kabiny, wytłumaczenie zasad technicznych. Niedopuszczalne jest natomiast podpowiadanie, na kogo głosować, lub fizyczne zaznaczanie krzyżyka za kogoś (poza trybem pełnomocnictwa do głosowania przewidzianym w Kodeksie wyborczym).

Odpowiedzialność personelu i ryzyka prawne

W placówkach opiekuńczych często to pracownicy „filtrują” informacje o wyborach – decydują, kogo poinformować, komu pomóc w zapisaniu się na głosowanie korespondencyjne, kogo zaprowadzić do urny. To realne źródło ryzyka odpowiedzialności.

W grę mogą wchodzić m.in.:

  • naruszenie dóbr osobistych mieszkańca/pacjenta (pozbawienie możliwości udziału w wyborach z powodu stereotypu o „ubezwłasnowolnionych”),
  • zarzuty o wywieranie wpływu na wynik głosowania (np. agitacja kadry na terenie ośrodka, sugerowanie „właściwych” kandydatów osobom zależnym),
  • konflikt z rodziną lub opiekunem prawnym, który uzna, że prawa podopiecznego zostały naruszone lub nadużyte.

W praktyce prokurator raczej nie będzie rozpoczynał postępowań za każde uchybienie organizacyjne. Jednak w sporach cywilnych, konfliktach z rodziną czy kontrolach organów (RPO, NFZ, wojewoda) kwestia poszanowania praw wyborczych coraz częściej jest podnoszona. Warto więc ułożyć proces tak, by personel miał jasne wytyczne i nie podejmował „samodzielnej selekcji” uprawnionych do głosowania.

Granice udziału w wyborach – czego osoba ubezwłasnowolniona nadal nie może

Prawo głosowania (czynne) to jedno, ale prawa do kandydowania (bierne) osoba ubezwłasnowolniona nadal nie posiada. Ustawy dotyczące poszczególnych wyborów wymagają, by kandydat nie był ubezwłasnowolniony prawomocnym orzeczeniem sądu.

W praktyce oznacza to, że osoba ubezwłasnowolniona:

  • może oddać głos w wyborach powszechnych,
  • nie może kandydować do Sejmu, Senatu, na Prezydenta RP, do rady gminy, powiatu czy sejmiku,
  • nie może pełnić wielu funkcji publicznych wymagających pełnej zdolności do czynności prawnych (np. wójta, burmistrza, prezydenta miasta).

W biznesie ta granica ma znaczenie praktyczne np. przy analizie, czy klient może być członkiem organu spółki, założycielem fundacji, pełnomocnikiem czy prokurentem. Ubezwłasnowolnienie wiąże się z szeregiem ograniczeń w sferze cywilnoprawnej, ale nie powinno być automatycznie utożsamiane z brakiem praw obywatelskich. To dwie różne płaszczyzny.

Dodatkowo warto pamiętać, że informacja o ubezwłasnowolnieniu podlega ochronie danych osobowych. Pracodawca, dom opieki czy szpital nie mogą jej swobodnie rozpowszechniać, także w kontekście wyborów. Dostęp do tych danych powinni mieć tylko ci pracownicy, którzy realnie muszą je znać z racji obowiązków.

Jak zadbać o prawa wyborcze w biznesie – podejście praktyczne

Firmy i instytucje działające w obszarze opieki, zdrowia i wsparcia społecznego powinny mieć przynajmniej podstawowy schemat postępowania na czas wyborów. Chodzi mniej o formalne procedury „z grubego segregatora”, a bardziej o jasne zasady dla personelu.

Procedury i dokumentacja

W praktyce wystarczą często 2–3 dokumenty wewnętrzne, które porządkują temat:

Po pierwsze, krótka instrukcja dla kierownictwa placówki opisująca, kiedy i jak występować do gminy o utworzenie odrębnego obwodu głosowania w zakładzie. Taki dokument powinien zawierać terminy, wzory pism oraz wskazanie osoby odpowiedzialnej za kontakt z urzędem gminy.

Po drugie, proste wytyczne dla personelu – najlepiej maksymalnie na kilka stron – które jasno mówią:

  • że osoba ubezwłasnowolniona ma prawo głosu,
  • że zadaniem personelu jest techniczne ułatwienie udziału w głosowaniu, a nie ocena, czy ktoś „powinien” głosować,
  • czego nie wolno: sugestii, na kogo głosować; „odsiewania” mieszkańców; komentowania wyborów w sposób presyjny,
  • jak dokumentować zgłoszenia mieszkańców/pacjentów chętnych do głosowania.

Po trzecie, warto przewidzieć prostą notatkę służbową na wypadek sporu – np. gdy rodzina zarzuca, że podopieczny „nie powinien był głosować” albo „nie został dopuszczony do głosowania”. Spisana chronologicznie wersja zdarzeń, z podpisami osób zaangażowanych, często ratuje w sytuacjach konfliktowych.

Szkolenie personelu i komunikacja z rodziną

Samo istnienie procedury na papierze ma ograniczoną wartość, jeśli personel nie rozumie, o co chodzi. Dlatego przed wyborami dobrze jest zorganizować krótkie, konkretne szkolenie – choćby w formie odprawy – na temat praw wyborczych mieszkańców/pacjentów, w tym osób ubezwłasnowolnionych.

W praktyce sprawdza się proste omówienie kilku scenariuszy „z życia”:

Co zrobić, gdy mieszkaniec z demencją upiera się, że chce iść głosować, ale następnego dnia nie pamięta, że był w lokalu? Odpowiedź: jeśli spełnia warunki formalne, ma prawo głosu – pamięć po fakcie nie jest kryterium. Jak zareagować, gdy rodzina telefonicznie zakazuje dopuszczenia ubezwłasnowolnionego do głosowania? Odpowiedź: opiekun prawny może wspierać, ale nie ma kompetencji do „odebrania” prawa wyborczego.

Warto też rozważyć krótki komunikat do rodzin – np. w formie informacji na stronie internetowej czy tablicy ogłoszeń – wyjaśniający, że placówka respektuje prawa wyborcze wszystkich uprawnionych, w tym osób ubezwłasnowolnionych, oraz opisujący zasady pomocy przy głosowaniu. Zmniejsza to liczbę nieporozumień i uprzedza część trudnych rozmów.

Dobrze, gdy osoby zarządzające placówką wyraźnie wspierają neutralność polityczną. Agitacja na terenie ośrodka, organizowanie „wycieczek wyborczych” z wyraźnym wskazaniem jednej opcji politycznej, czy zbiorowe „namawianie” mieszkańców mogą szybko stać się źródłem problemów – zarówno wizerunkowych, jak i prawnych.

Podsumowanie biznesowe – na co uważać przy kolejnych wyborach

W praktyce dla biznesu i instytucji kluczowe są trzy proste zasady. Po pierwsze, ubezwłasnowolnienie nie odbiera prawa głosowania – nie wolno „odsiewać” takich osób przy organizacji wyborów. Po drugie, placówka może i powinna ułatwiać udział w głosowaniu, ale w granicach neutralności politycznej – pomoc ma być techniczna, nie decyzyjna. Po trzecie, spory z rodziną czy opiekunem prawnym będą się zdarzać; zabezpieczeniem jest jasna procedura, krótka dokumentacja działań i przeszkolony personel.

Dobrze ułożony proces obsługi wyborów w DPS, szpitalu, ZOL czy prywatnym domu opieki nie wymaga szczególnych inwestycji. Wymaga raczej świadomości, że prawa wyborcze osób ubezwłasnowolnionych są realne, a nie „na papierze”. To element standardu obsługi klienta/pacjenta, który prędzej czy później stanie się przedmiotem kontroli i oceny – nie tylko prawnej, ale też reputacyjnej.